Zwiastowanie co wieczór

XXX NIEDZIELA ZWYKŁA

Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»
On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy». (Mt 22, 34 – 40)

Gdy w dzieciństwie odmawiałem wieczorny pacierz, zaraz po dziesięciu przykazaniach dość mechanicznie recytowałem dwa przykazania miłości. Dziś pacierza już nie odmawiam. Zastąpiła go wieczorna kompleta. Jednak od kilku dni, wczytując się w dzisiejsze słowo i przygotowując się do napisania tego komentarza, zacząłem również przy komplecie powtarzać: „Będziesz miłował Boga całym sercem, całą duszą, całym umysłem”.

Te słowa są jak potrójny apel o bezkompromisowość życia. Całe serce dla Boga, cała dusza dla Boga, cały umysł dla Boga, a zatem wszystko, czym jestem, dla Boga. Wszystko. I kropka. Trzeba wiedzieć, że dzisiejsze, tak radykalne wezwanie nie pozostaje w Biblii osamotnione. Na myśl przychodzą słowa Jezusa, wypowiedziane do młodzieńca: „Sprzedaj wszystko, co masz”, a także słowa Maryi: „Róbcie wszystko, cokolwiek Wam powie”. Całość. Wszystko. Dochodzę do przekonania, że nie należy tych słów zmiękczać ani doszukiwać się w nich ukrytych sensów, lecz przyjąć je w prostocie ich dosłownego brzmienia, gdzie „całość” znaczy naprawdę całość, a „wszystko” znaczy naprawdę wszystko.

Żyjąc historią naszego zbawienia, widzę w niej jeden szczególny moment, w którym przykazanie miłości Boga wypowiedziane zostało w specyficznej formie. W chwili zwiastowania anioł, stając przed Maryją, postawił przed nią wezwanie: Oddaj Bogu wszystko, co Twoje, oddaj całym sercem, całą duszą, całym umysłem. Anioł ubrał jednak to przykazanie w nieoczekiwane słowa „Raduj się, Maryjo”. Ma to głęboki sens, gdyż obietnica radości i wezwanie do totalnego powierzenia się Bogu to dwa wyrazy tej samej Bożej wypowiedzi. Przykazanie miłości to zatem najkrótszy traktat o szczęściu.

Każdego wieczoru, gdy odmawiam kompletę, przypominając sobie przykazanie miłości Boga, przykazanie, które jest wezwaniem do poddania Bogu wszystkiego, czym jestem, co posiadam, co myślę, co sobie wyobrażam i co planuję, tego wszystkiego, co już przeżyłem, w czym tkwię, i tego, co na mnie jeszcze czeka, przeżywam moment swojego zwiastowania. Nie, nie chcę się wówczas rozliczać. Taki krok prowadziłby do frustracji. Patrzę raczej przed siebie i powtarzam, że pragnę Mu oddać wszystko całym sercem, całą duszą, całym umysłem. Więcej, deklaruję, że jestem do tego zdolny, choć wiem, że jest to obietnica na wyrost. Mam jednak zuchwałe przeczucie, że ta deklaracja się Jemu podoba, gdyż poprzez nią uparcie chwytam w swe ręce Jego Boską nieskończoność. Oto cowieczorny moment mojego zwiastowania.

Łukasz Wiśniewski OP
pobrano z: miesiecznik.wdrodze.pl