Uwielbienie w deszczu

V NIEDZIELA WIELKANOCNA, 24 kwietnia 2016

Z Ewangelii wg św. Jana

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.
Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali».
(J 13, 31-33a. 34-35)

Najdziwniejsze w czytanej dziś Ewangelii jest to, że Jezus się nie przeraża. Judasz wychodzi z wieczernika, by Go zdradzić, a On jak refren powtarza słowo „uwielbienie”. Przyjaciel odwraca się plecami i odchodzi w noc, a On mówi – „teraz został uwielbiony Syn Człowieczy, w Nim został uwielbiony Bóg, który zaraz uwielbi Go w sobie”. Grecki termin, oddany przez tłumacza jako „uwielbienie”, ma w sobie słowo doksa. Zwrot ten, oznaczający „chwałę”, Biblia objaśnia jako coś ciężkiego i odnosi do Boga. Na świętych stronicach człowiek jest bowiem lekki, podobny kwiatowi, kwitnącemu rano, a wieczorem porywanemu przez wiatr. W przeciwieństwie do tej kruchości Boga nie zniszczy żaden podmuch. Jest ciężki – nikt nie odbierze Mu życia, którym Jest On Sam. To dlatego Jezus mówi kiedy indziej o domu zbudowanym na skale. Żadna powódź ani trzęsienie ziemi nie zdołają go zniszczyć. Teraz w wieczerniku sam Jezus jest tym domem na skale. Jego słowa wyznają miłość Syna i Ojca. Najgorsza burza zdrady nie zdoła rozerwać ich bliskości – Słowo jest Chwałą Ojca, Ojciec jest Życiem Syna. Ich miłość przejdzie nawet przez kres ziemskiej śmierci i rozkwitnie w Zmartwychwstaniu. Wyjście Judasza rozpoczyna Zmartwychwstanie, dlatego Jezus zaczyna uwielbiać TEGO, KTÓRY JEST.

Najdziwniejsze jest natomiast w drodze człowieka, że ten kruchy kwiat też jest w stanie się nie przerażać. Mogę z Jezusem wejść w uwielbianie i w czymś pozbawionym sensu wyznawać Obecność, której nikt nie zniszczy. Jak podczas ubiegłorocznej pielgrzymki na Jasną Górę, kiedy w Morawicy, niedługo po wyjściu z Krakowa i minięciu kopca Kościuszki dopadła nas potężna burza. Strugi wody, potoki na drodze, a my rozpoczęliśmy śpiew Gloria Tibi Domine – „Chwała Tobie, Panie”, modląc się tak dwie godziny. A kiedy przerwaliśmy na chwilę, sądząc po przebłysku słońca, że to my zwyciężyliśmy burzę, wróciła z jeszcze większą zawziętością. Pokornie podjęliśmy znowu uwielbianie, bo nie można zdmuchnąć człowieka, zbudowanego na TYM, KTÓRY JEST.

I tak pragnę przeżywać też dzisiejsze nowe przykazanie Jezusa o wzajemnej miłości. Będę uwielbiał Boga w tobie i w sobie, żebyśmy bardziej jeszcze uwierzyli, że jesteśmy zbudowani na Kimś potężniejszym niż najgorsza nawet zdrada.

Wojciech Prus OP
pobrano z: miesiecznik.wdrodze.pl