Tożsamość

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.
A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».
(Mt 17, 1 – 9)

Twarz człowieka. Spracowana, wypoczęta, zmęczona, smutna, radosna, stęskniona… Twarz, którą rzeźbi całe życie, kryje naszą historię. Oczy, nos, zmarszczki, czoło mówią czasem więcej niż wypowiadane ustami słowa. Wszystko, co nas spotyka: radości, nadzieje, wewnętrzne walki i zmagania, osobista męka, styl życia, sposób reagowania, odbija się w twarzy.

Twarz w jakiejś mierze mówi, kim jesteśmy, ale nie zawsze jest to nasze prawdziwe oblicze – na różne okazje zakładamy przecież okolicznościowe maski. Bawimy się w bal przebierańców i nawet nie zauważamy, że mylimy bal z życiem. Niepostrzeżenie zaczynamy się gubić i pytać: „Kim jestem?”.

Czasami, zmęczeni maskami, chcąc poradzić sobie z dręczącym pytaniem o tożsamość, poddajemy się operacji plastycznej. Najczęściej też nie pomaga, bo przecież to życie żłobi twarz, a nie twarz formuje nasze życie.

Więc może makijaż? Tylko na krótko poprawia nasze samopoczucie i daje wrażenie piękna. Bo jest nietrwały i łatwo się rozmazuje – zwłaszcza gdy dotkną go łzy.
Tęsknimy, żeby odnaleźć własną twarz. Tęsknimy za spotkaniem z prawdziwą twarzą Innego.

Na górze Tabor widzimy przemienioną, prawdziwą twarz Jezusa – „Jego twarz zajaśniała jak słońce”. W poprzedzającym rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus pytał uczniów, za kogo Go uważają. Zadawał im więc pytanie o własną tożsamość. I choć apostołowie dawali różne odpowiedzi na temat Mesjasza, a Piotr wyrecytował nawet poprawną teologicznie odpowiedź („Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”), to jednak wydaje się, że niewiele z tego zrozumieli. Tam na górze Jezus objawił tożsamość Syna Bożego potwierdzoną przez Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Po zejściu z Taboru będziemy się musieli wdrapać na Golgotę i tam zobaczymy twarz zhańbioną, upokorzoną, zmęczoną, pooraną cierpieniem, przestraszoną. To ta sama twarz!

Jak ma wyglądać moja twarz? Na obraz i podobieństwo Boże. Tu jest zawarta prawda o naszej twarzy. Tu jest nasza tożsamość. W okresie Wielkiego Postu Kościół zaprasza nas do przyglądania się twarzy Chrystusa i przeglądania się w niej. Tam możemy zobaczyć siebie. W Jego twarzy możemy odnaleźć włas-ną tożsamość: „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3,18).

Tomasz Gaj OP
pobrano z: miesiecznik.wdrodze.pl