Stać się człowiekiem

ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
(Łk 2, 16 – 21)

Na ikonie Bożego Narodzenia, którą w czasie Oktawy stawiamy w naszym kościele przy ołtarzu, postacie Maryi i Jezusa są przedstawione w zaskakujący sposób. Maryja została umieszczona w centrum i zajmuje większą część ikony. Ma na sobie purpurową szatę, co podkreśla godność Matki Bożego Syna, lecz Ona sama jest odwrócona od nowo narodzonego Jezusa. Leży i opiera twarz na skale, jakby zmęczona porodem, który się odbył. Również postać Jezusa namalowana jest nietypowo. Jezus – niemowlę – leży w grocie wykutej w skale. Jest złożony w surowym, kamiennym żłobie i owinięty w płótna, przypominające całun, w który owijano umarłych.

Przesłanie teologiczne ikony jest następujące: cielesność Maryi ma pokazać, że Chrystus urodził się z prawdziwej kobiety. Jest więc rzeczywiście człowiekiem. Jest jednym z nas. Postać Dzieciątka owiniętego w całun i złożonego w grocie ma nam przypomnieć scenę pogrzebu Jezusa – owiniętego w płótna i złożonego w grobie wykutym w skale, po to abyśmy uzmysłowili sobie, że Chrystus narodził się, aby za nas umrzeć i zmartwychwstać. W Betlejem w jakiś tajemniczy sposób rozpoczyna się Jego – i nasza – droga do Jerozolimy.

Większość z nas robi na początku roku jakieś postanowienia – chcemy być lepsi, zwyciężyć swój grzech, żyć tak, jak nauczał nas Chrystus: nieść swój krzyż, podnosić się z upadków, umrzeć i w przyszłości zmartwychwstać. Święta Bożego Narodzenia, które dzisiaj kończy uroczystość Maryi Bożej Rodzicielki, podpowiadają nam, że osiągnąć nowe życie – stać się wiernymi naśladowcami Chrystusa – możemy tylko wtedy, gdy przyjmiemy własne człowieczeństwo. Nie ma innej drogi na Kalwarię od drogi zaczynającej się w Betlejem. Tak, jak Chrystus stał się prawdziwie człowiekiem, tak i my jesteśmy wezwani, aby stać się ludźmi – przyjąć swoje człowieczeństwo. To pierwszy i najważniejszy krok na drodze ku zmartwychwstaniu i przebóstwieniu.

Tomas Tranströmer pisał w jednym ze swoich wierszy:

We wnętrzu ogromnego kościoła romańskiego cisnęli się turyści.
Rozpościerało się sklepienie
za sklepieniem bez prześwitu.
Drgało kilka płomyków świec.
Objął mnie anioł bez twarzy
i zaszeptał przez całe ciało:
„Nie wstydź się tego, że jesteś człowiekiem, bądź dumny!
W twoim wnętrzu otwiera się sklepienie za sklepieniem
bez końca.
Nigdy nie będziesz gotowy
i tak jest słusznie”

Mateusz Łuksza OP
pobrano z: miesiecznik.wdrodze.pl