Niemożliwe staje się możliwe

XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA, 2 października 2016

Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna.
Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?
Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”».
Łk 17, 5 – 10

W Liście do Tymoteusza św. Paweł zachęca, byśmy strzegli depozytu wiary, rozpalając w sobie na nowo ogień Ducha, „albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia”.

Depozyt wiary to nie tylko intelektualna zbieżność wiary z nauką Kościoła. Znajomość katechizmu trzeba przekuć na znajomość Ducha. Wschodni biskup Ignacy z Latakii pisał: „bez Ducha Świętego Bóg jest daleki, Chrystus pozostaje w przeszłości, Ewangelia jest martwą literą, Kościół zwykłą organizacją, autorytet dominacją, misja propagandą, kult zaklęciem, postępowanie chrześcijańskie moralnością niewolników”. Ostatecznie nie z katechizmu będziemy „przepytywani”, ale na podstawie słów: „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnie uczyniliście”.

I gdy uczniowie proszą o przymnożenie wiary, Chrystus mówi o służbie. Wiara nabiera niepojętej mocy przez służbę Panu, czyli tym wszystkim, dla których On sam stał się sługą. Tak, jak niemożliwe jest przesadzenie morwy, gdyż korzenie czarnej morwy rozrastając się we wszystkie strony, uniemożliwiają usunięcie drzewa wraz z korzeniami, tak niemożliwa jest wiara, jeśli nie płonie Duchem.

Nieprawdopodobne, by Kyrios stał się pokornym sługą Jahwe, stało się możliwe z tego jedynego powodu, że Bóg jest miłością. Chrystus klęka przed stworzeniem i obmywa to, co najbardziej w nas zranione i wstydliwe. Postępuje tak, gdyż w Duchu kontempluje Ojca, w którym „Boska »moc« charakteryzuje się tym, że może ona w sobie przygotować miejsce dla samowyzucia (w którym jest wcielenie i krzyż) i wytrwać w nim aż do ostateczności” (Hans Urs von Balthasar).

W tym najbardziej „skandalicznym” geście kryje się wywrotowa moc Ewangelii. Nie wolno go załagodzić i unieszkodliwić, sprowadzając wyłącznie do liturgicznego znaku. Prosimy w modlitwie eucharystycznej: „Ojcze miłosierdzia, daj nam Ducha Świętego, Ducha miłości, Ducha Twojego Syna”. I jeśli „słudzy nieużyteczni jesteśmy”, to dlatego że służby nie można traktować w kategoriach zasługi, lecz miłosiernego i zbawiennego dla nas daru. Istniejemy tylko w takiej mierze, w jakiej kochamy. Dobry papież bł. Jan XXIII mówił, że „nie jesteśmy na ziemi, by pilnować muzeum, lecz by pielęgnować kwitnący ogród życia”. To jest dopiero trzeźwe myślenie – logika Ducha!

Maciej Biskup OP
pobrano z: miesiecznik.wdrodze.pl