Jezus i apokaliptyczny ogień

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY

Jezus powiedział do Nikodema:
«Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego».
(J 3, 16 – 18)

Kiedy Nikodem – dobrze wykształcony, znający Pisma Żyd – przychodził do Jezusa, miał zapewne przed oczyma apokaliptyczne scenariusze końca świata, tak popularne w I wieku. Qumrańczycy i faryzeusze gorliwie przygotowywali Izraela na przyjście Mesjasza, które wiązało się z karą i sądem dla wszystkich nieprzestrzegających Prawa. Także poprzednik Jezusa, Jan Chrzciciel zapowiadał apokaliptyczny ogień, który już płonie, zwiastując nadejście Królestwa Bożego. Styl życia Jezusa i sposób przepowiadania pociągał Nikodema i przekonywał do jego Bożej misji. Równocześnie zaprzeczał temu, jak Żydzi wyobrażali sobie przyjście Mesjasza Być może punktem wyjścia dla słów Jezusa, które usłyszymy, było pytanie Nikodema o nadchodzący dzień sądu – kiedy Bóg ukarze grzeszników i zbawi Izraela?

Jezus przypomina Nikodemowi, że Bóg kocha nie tylko Izraela, ale cały zepsuty, pogański, pęknięty ludzki świat: „Tak Bóg umiłował świat…” To jedno z niewielu miejsc u Jana, gdzie świat (gr. kosmos) przyjmuje tak pozytywne znaczenie. Syn nie został posłany, aby wydać wyrok potępiający, lecz aby uleczyć ludzki świat. W Synu zbawienie wychodzi poza granice Izraela. Miłosierdzie Ojca, które objawia Jezus, nie znaczy jednak, że sądu nie będzie. Wydaje go na siebie już dziś każdy, kto nie wierzy w Syna. Przyszłość ludzkości zawisła na cienkiej nici wiary w Jednorodzonego.

pobrano z: stacja7.pl/jutro-niedziela