Godzina przyjścia Pana

XIX NIEDZIELA ZWYKŁA, 7 lipca 2016

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.
Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.
A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».
Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?»
Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi.
Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą».
(Łk 12, 32 – 48)

Aż kusi, żeby zestawić obok siebie dwie przypowieści z Ewangelii.

Pierwsza to ta z dzisiejszej liturgii słowa, perykopa mówiąca o potrzebie czujności. Chrześcijanin ma być podobny do sługi czekającego na powrót pana. Jeśli pan zastanie sługę czuwającego, sam przepasze się i będzie mu usługiwał podczas uczty. Jeżeli sługa nie będzie czuwał, oczekując na przyjście pana, spotka go kara. Dokładnie rzecz biorąc, czujność sługi – tłumaczy Jezus Piotrowi – oznacza traktowanie z szacunkiem drugiego człowieka. Jeżeli sługa zacznie źle postępować, mówiąc sobie: pan się ociąga z powrotem, to po powrocie pana zostanie ukarany, „gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

Druga przypowieść to znana scena sądu ostatecznego z Ewangelii według św. Mateusza. Po jednej stronie zbawieni, po drugiej potępieni. Owce i kozły. I jedni, i drudzy się dziwią: Kiedy widzieliśmy Cię głodnym, spragnionym, w więzieniu, nagim? Cokolwiek uczyniliście choćby jednemu z najmniej ważnych w waszym mniemaniu ludzi, Mnieście uczynili, mówi sędzia. Jedni czuwali i rozpoznali Pana w bliźnim, inni swoim postępowaniem zasłużyli na „wielką chłostę”. Nie rozpoznali Zbawiciela w potrzebującym pomocy człowieku. „O godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

A teraz, jak to wygląda razem. To prawda, że jako chrześcijanie oczekujemy na przyjście Pana. Koniec świata będzie także dla każdego człowieka godziną oceny jego życia. Ponieważ nie wiemy, kiedy ten dzień nadejdzie, musimy być gotowi w każdej chwili ponieść odpowiedzialność za swoje czyny. Jednak z drugiej strony już teraz, żyjąc na tym świecie, musimy pamiętać o innym przyjściu Pana. Przyjściu, a raczej ciągłym przychodzeniu niemal w każdej minucie życia. Możemy nie dostrzec Chrystusa przybywającego w drugim człowieku. To także jest godzina Jego nadejścia, to także jest sytuacja, która wymaga czujności. Wiemy, jak łatwo „zasnąć” i nie dostrzegać Pana w codziennym kontakcie z ludźmi. Myślimy sobie: jakie przyjście Pana, po prostu tego lubię, a tamten mnie denerwuje, po co to całe pobożne gadanie? Jednak, mimo że nie spostrzegamy tego jako godziny przyjścia Pana, Chrystus przychodzi w bliźnim w potrzebie. „O godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

Grzegorz Chrzanowski OP
pobrano z: miesiecznik.wdrodze.pl