Czekanie na burzę

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.
Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie widział. Ale wy Mnie widzicie; ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.
Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».
(J 14, 15 – 21)

Letnie burze przychodzą nagle. Człowiek nawet nie zauważa, że blade od skwaru niebo gwałtownie granatowieje. Dostrzega zagrożenie wtedy, gdy dopada go pierwszy podmuch pachnącego deszczem wiatru i basowy pomruk dochodzący z ciemnych wnętrzności nieba.

Gdy zbliża się burza, nie można biernie się jej przypatrywać. Dopiero wraz z pierwszymi kroplami deszczu przychodzi radość, jeśli udało się zdążyć przed żywiołem.

Szum wiatru i ognisty piorun wymogły na ludziach działanie i przyniosły stokrotny owoc. Ponagleni przez niebo stali się sobie bliżsi…

Pozostajemy w oczekiwaniu na Zesłanie Ducha Świętego, który zstąpi w podobnej, gwałtownej nawałnicy i nie pozostawi nikogo obojętnym. „Biednych rozsądzi sprawiedliwie, pokornym wyda słuszny wyrok, ubogim ogłosi dobrą nowinę, chorym opatrzy rany, jeńców i więźniów uwolni, wszystkim okaże łaskę”. Jak w Samarii, gdzie „(Apostołowie) wkładali na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego”.
Oczekiwanie na ognisty wicher Ducha nie może jednak być bierne, wymaga czujności, otwarcia, działania całego Kościoła i każdego wierzącego. Św. Piotr woła więc: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest”, „zachowujcie czyste sumienie”, „lepiej (…) cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle”.

Moc Ducha Świętego pozostaje w jakiś tajemniczy sposób uzależniona od wolnej woli człowieka, który może, ale nie musi, otworzyć swoje serce i umysł na Jego działanie. Pycha i egoizm, obojętność i pogarda, którą okazują wobec Ducha ci, którzy „mają uszy, ale nie słyszą”, sprawia, że „świat (Go) przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna”.

Tymczasem Duch Święty nieustannie zstępuje na Kościół i wiernych, na cały świat przez siebie stworzony i podtrzymywany w istnieniu. „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy”. Odnowa ziemi w Duchu Świętym polega na umiłowaniu Prawdy. Tej Największej, jaką jest sam Bóg Wcielony, Ukrzyżowany i Zmartwychwstały i tej najmniejszej, prawdy o swoim codziennym upadaniu i z grzechów powstawaniu.

Już drży wiosenne powietrze od śladów skrzydeł Ducha Świętego, który jak gołębica podczas potopu za czasów Noego, i nam dzisiaj przynosi do arki Kościoła gałązkę oliwną na znak Bożego przebaczenia, pojednania i pokoju. „Wy Go znacie – mówi do nas Jezus – ponieważ u was przebywa i w was będzie”.
Chcę Go poznawać ciągle na nowo, pragnę być Jego narzędziem, znakiem Bożego miłosierdzia. Niech przeze mnie Duch Jezusa jednoczy rozproszone i odnawia oblicze ziemi, aby „wielka radość panowała w (naszym) mieście”.

ks. Arkadiusz Wuwer
pobrano z: liturgia.wiara.pl